Satyrykon - Humoroskop Satyrykon - Humoroskop Satyrykon - Humoroskop Satyrykon - Humoroskop Satyrykon - Humoroskop Satyrykon - HumoroskopSatyrykon - Humoroskop
Satyrykon - Humoroskop
 Satyrykon - Humoroskop
Humoroskop, będąc unikatowym a swoistym kalejdoskopem amitnych dowcipów, starannie wyselekcjonowanych z pospolitej, szarej oraz brudnej masy szmatławych pseudohumoresek, zaśmiecających serca i umysły wasze, już od chwili powstania nieprzerwanie prezentuje elicie odbiorczej Satyrykonu humor chwiejnie balansujący na granicy, którą satyryk zwykle osiąga tuż przed ostatnim zmrużeniem oczu.
 
Satyrykon - Humoroskop

Satyrykon - Humoroskop
Satyrykon - Humoroskop
 
Satyrykon - Humoroskop
Stary Samuel Goldman dawał raz do gazety nekrolog po swej nieboszczce żonie:
- Dzień dobre! Ile będzie za nekrolog?
- Do pięciu wyrazów za darmo - informuje redaktor gazety.
- Hm - zamyślił się Samuel. - Niech zatem będzie: "Zmarła Zelda Goldman".
- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To proszę napisać: "Zmarła Zelda Goldman, sprzedam Opla".
 
Jankiel spotyka panią Salcie, do której zaleca się od kilku miesięcy.
- Dzień dobre! Co porabia pani małżonek?
- Mój mąż wyjechał wczoraj do Łodzi.
- I długo tam będzie?
- Cały tydzień.
- Oj, jak to dobrze! - cieszy się Jankiel. - To ja dziś do pani przyjdę na noc...
- Panie Jankiel! - woła oburzona Salcie. - Co pan sobie wyobraża? Ja nie jestem kobietą lekkich obyczajów!
- Pani Salcia! A kto mówi o pieniądzach?
Pyta raz pan Lebiedź pana Łabędzia:
- Panie Łabędź, czy pan wie, jaka jest różnica pomiędzy moją żoną a pańską?
- Nie wiem.
- A ja wiem.
 
Na lekcji religii katecheta pyta dzieci, kogo należy najbardziej czcić. Kto przyniesie nazajutrz najlepszą odpowiedź, ten dostanie dziesięć złotych na cukierki. Nazajutrz:
- No, kto pierwszy? - pyta z uśmiechem nauczyciel - Może ty, Jasiu.
- Najbardziej należy czcić mamę.
- Tak, dobrze. A ty Rysiu?
- Tatusia!
- Hm, hm, też dobrze. To może ty?
- Jezusa Chrystusa!
- Świetnie! Ale jak ty się właściwie nazywasz? Pierwszy raz cię tutaj widzę!
- Mosiek Goldberg!
- A co ty tu robisz?
- Słyszałem, że można zarobić, więc przyszedłem.
 
Satyrykon - Humoroskop

Satyrykon - Humoroskop
 
Satyrykon - Humoroskop
Pewien mężczyzna leży na marach. Naraz, czuje zapach swych ukochanych ciasteczek czekoladowych. Ostatkiem sił wydobywa się z łóżka i czołga do kuchni, świadom, że czuje zapach swych ulubionych smakołyków już po raz ostatni. Dopełzłszy do blatu kuchennego, ostatkiem sił sięga w kierunku apetycznego stosu gorących ciasteczek... i pac! Żona zdziela go ścierką, krzycząc:
- Zostaw, gamoniu, to na stypę!
 
W gabinecie psychiatrycznym:
- Myślę, że w mojej lodówce ktoś mieszka.
- Skąd to przypuszczenie? - dziwi lekarz.
- Bo żona ciągle znosi tam jedzenie.
 
Pewien chłopczyk poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha uważnie, jak ksiądz czyta wypominki: "Za duszę Henryka, Marcina, Jana, za duszę Adama, Andrzeja...". Naraz malec ciągnie babcie za rękaw:
- Babciu, babciu, chodźmy stad, bo on nas wszystkich zadusi!
W szkole.
- Jasiu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to będzie czas?
- Czas przeszły, proszę pani!
 
Pewien mężczyzna stoi nad brzegiem jeziora i wymachując rękami krzyczy opętańczo:
- Ratunku! Pomocy! Moja żona tonie!
Naraz dostrzega wędkarza. Podbiega do niego i woła:
- Panie, dam panu pięćset złotych. Niech pan tylko ratuje moją żonę!
W jednej chwili spokojny dotąd wędkarz skacze do wody i ratuje kobietę od niechybnej śmierci. Wyłowiwszy kobietę podchodzi do mężczyzny:
- No, uratowałem pańską żonę. Gdzie moje obiecane pięćset złotych?
- Jest jeden szkopuł - drapie się zapytany po głowie. - Kiedy była pod wodą, myślałem, że to moja żona. Teraz widzę, że to teściowa.
- Rozumiem - mówi wędkarz sięgając do kieszeni. - Ile jestem panu winien?
 
Satyrykon - Humoroskop

Satyrykon - Humoroskop
 
Satyrykon - Humoroskop
Egzaminy wstępne na kierunek nauk politycznych. Profesor pyta kandydatkę:
- Co Pani wiadomo na temat programu ekonomicznego ministra Hausnera?
Dziewczyna milczy.
- No to co Pani wie o polityce społecznej Leszka Millera?
Dziewczyna milczy. Profesor nie rezygnuje:
- A wie Pani kto to jest Leszek Miller?
Dziewczyna milczy.
- A skąd Pani pochodzi?
- Z Bieszczadów, panie profesorze.
Profesor podchodzi do okna, wygląda na ulicę, chwilę się zastanawia i mówi do siebie:
- A może by tak wyjechać w Bieszczady?
 
Trójka dzieci przechwala się które z nich ma ważniejszą mamę:
- Moja mama jest historykiem w IPN - mówi pierwsze. - Ona to ma władzę!
- A tam, historykiem - prycha drugie. - Moja mama obsługuje w IPN niszczarkę!
- To jeszcze nic... moja obsługuje ksero.
Wraca wycieńczony grabarz do domu. Zatro- skana żona pyta ledwie żywego małżonka:
- Co ci Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj?
- Chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego.
- No, to chyba nic ciężkiego? - dziwi się żona. - Niby tak, ale jak go tylko pochowaliśmy, to zerwały się takie brawa, że musieliśmy aż sie- dem razy bisować...
 
W szkole:
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo przedwczoraj umarł mój dziadek...
- Nie kłam, wczoraj widziałam go w oknie.
- Tatuś go wystawił na chwilę, ponieważ listonosz szedł z rentą.
 
Starszy pan parkuje jeszcze starszym fiatem pod Sejmem. Z budki ochrony wyskakuje ochroniarz i krzyczy:
- Panie, zjeżdżaj pan stąd! Tu jest sejm, tu się kręcą posłowie i senatorowie!
Na to staruszek odpowiada spokojnie:
- Ja się nie boję, mam alarm.
 
Satyrykon - Humoroskop

Satyrykon - Humoroskop
 
Satyrykon - Humoroskop
W niewielkiej mieścinie odbywa się wiec. Na podium stoi mężczyzna w garniturze i woła:
- Precz z obłudą! Precz z pedofilią! Precz...
Naraz ktoś wychyla się z tłumu i krzyczy:
- Panie! Coś się pan tak tych księży uczepił?
 
Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do niego wikary i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz przywołuje gestem kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową tak, abym zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło jednak więcej czasu niż przypuszczał. W końcu wbiega do kościoła zdyszany, w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Stacja dwudziesta piąta! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą Weronikę!
Rozmawia dwóch proboszczy:
- Jakie masz piękne buty! Zamszowe?
- Nie, za własne.
 
Matka przechodzi obok kościoła z małą córeczką. Mama poucza dziecko:
- Popatrz, tu jest Dom Boży.
- Mamusiu - protestuje dziewczynka. - Prze- cież mówiłaś, że Pan Bóg mieszka w niebie!
- Tak, ale tutaj załatwia interesy.
 
Po Watykanie przechadza się dwóch chasy- dów. Rozglądają się, podziwiają architektu- rę, krajobrazy... Naraz jeden Żyd zagaduje:
- Popatrz, panie Samuel, a zaczynali tak skromnie - od stajenki...
 
Z ogłoszeń duszpasterskich:
Jutro o godzinie 17.30 zapraszamy na spot- kanie grupy terapeutycznej "Lux veritas" pomagającej wzmocnić poczucie własnej wartości. Zainteresowanych prosimy o wejście przez tylne drzwi.
 
Satyrykon - Humoroskop

Satyrykon - Humoroskop
 
 Satyrykon - Humoroskop Satyrykon - Humoroskop Satyrykon - Humoroskop
Materiały publikacyjne Satyrykonu ar- chiwizowane są po upłynięciu dwunas- tomiesięcznego okresu ich emisji na ła- mach portalu. Archiwalne dowcipy ze wszystkich cykli satyrycznych Humoros- kopu dostępne są po ich pobraniu na dysk w formacie skompresowanym RAR.

Satyrykon - Parodystyk
Aktywnie udostępniane wiadomości o nowościach publikacyjnych Satyrykonu.
 
Satyrykon - Humoroskop
 
Red. Urlam Turlam
Red. Johnus Tantus
 Satyrykon - Humoroskop
Oficjalny biuletyn informacyjny portalu wysyłany prenumeratorom z chwilą pu- blikacji nowych treści w Satyrykonie. Kliknij tutaj, aby zaprenumerować.
Satyrykon - Humoroskop

Satyrykon - Humoroskop Collegium redakcyjne Promocja Regulamin Zasady Zgłaszania Zażaleń Prawa autorskie Kontakt


 
Satyrykon - portal satyryczny