 |
|
| |
 |
|
Stary Samuel Goldman dawał raz do gazety nekrolog po swej nieboszczce żonie:
- Dzień dobre! Ile będzie za nekrolog?
- Do pięciu wyrazów za darmo - informuje redaktor gazety.
- Hm - zamyślił się Samuel. - Niech zatem będzie: "Zmarła Zelda Goldman".
- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To proszę napisać: "Zmarła Zelda Goldman, sprzedam Opla".
Jankiel spotyka panią Salcie, do której zaleca się od kilku miesięcy.
- Dzień dobre! Co porabia pani małżonek?
- Mój mąż wyjechał wczoraj do Łodzi.
- I długo tam będzie?
- Cały tydzień.
- Oj, jak to dobrze! - cieszy się Jankiel. - To ja dziś do pani przyjdę na noc...
- Panie Jankiel! - woła oburzona Salcie. - Co pan sobie wyobraża? Ja nie jestem kobietą lekkich obyczajów!
- Pani Salcia! A kto mówi o pieniądzach?
|
Pyta raz pan Lebiedź pana Łabędzia:
- Panie Łabędź, czy pan wie, jaka jest różnica pomiędzy moją żoną a pańską?
- Nie wiem.
- A ja wiem.
Na lekcji religii katecheta pyta dzieci, kogo należy najbardziej czcić. Kto przyniesie nazajutrz najlepszą odpowiedź, ten dostanie dziesięć złotych na cukierki. Nazajutrz:
- No, kto pierwszy? - pyta z uśmiechem nauczyciel - Może ty, Jasiu.
- Najbardziej należy czcić mamę.
- Tak, dobrze. A ty Rysiu?
- Tatusia!
- Hm, hm, też dobrze. To może ty?
- Jezusa Chrystusa!
- Świetnie! Ale jak ty się właściwie nazywasz? Pierwszy raz cię tutaj widzę!
- Mosiek Goldberg!
- A co ty tu robisz?
- Słyszałem, że można zarobić, więc przyszedłem.
|
| |
|
|
| |
 |
|
Późnym popołudniem dzieci żydowskie bawią się na zabłoconym podwórzu. Chaimek przypatruje się uważnie umorusanej buzi Herszka i woła:
- Założę się, że zgadnę, co dziś jadłeś na obiad! Zupę pomidorową!
- Nie! Zupę pomidorową jadłem wczoraj!
Podczas pierwszej wojny światowej jeniec niemiecki zapewnia żydowskiego dozorcę:
- Nasz cesarz Wilhelm jest wspaniały! On co dzień udaje się na front!
- Nasz car Mikołaj - replikuje Żyd - jest jeszcze wspanialszy! On się nawet nie rusza z miejsca - front sam przychodzi do niego!
Pewna Żydówka poleciła swojej służącej:
- Rachela, idź no do jatki i zobacz, czy rzeźnik Fajwel ma cielęce nogi. Migiem!
Służąca wraca po paru minutach.
- Nie mogłam zobaczyć.
- Jak to: nie mogłaś?!
- Rzeźnik Fajwel ma na nogach buty.
|
Do rabina Zisla przyszedł raz oburzony Żyd:
- Rebe! Natychmiast rozwodzę się z Salcie!
- Dlaczegóż? - dziwi się rabin.
- Ona mnie okradła!
- Dowód?
- Znalazłem u niej za gorsetem mój nowy, drogi czasomierz!
Rabin popadł w zadumę. Po chwili spytał:
- Czasomierz to znaczy zegar?
- Tak jest, rebe.
- A jaki to zegar? Kieszonkowy czy ścienny?
Trzech wolnomyślicieli założyło się, który z nich powie największe kłamstwo.
Pierwszy oświadczył uroczyście:
- Mesjasz przyjdzie.
Drugi oznajmił basowym głosem:
- Umarli zmartwychwstaną.
Trzeci, słysząc bluźnierstwa, rozejrzał się ze strachem i syknął:
- Cicho! Jeszcze was Bóg usłyszy!
Oni na to:
- Wygrałeś.
|
| |
|
|
|
 |
 |
| |
 |
|
Pewien mężczyzna leży na marach. Naraz, czuje zapach swych ukochanych ciasteczek czekoladowych. Ostatkiem sił wydobywa się z łóżka i czołga do kuchni, świadom, że czuje zapach swych ulubionych smakołyków już po raz ostatni. Dopełzłszy do blatu kuchennego, ostatkiem sił sięga w kierunku apetycznego stosu gorących ciasteczek... i pac! Żona zdziela go ścierką, krzycząc: - Zostaw, gamoniu, to na stypę!
W gabinecie psychiatrycznym:
- Myślę, że w mojej lodówce ktoś mieszka.
- Skąd to przypuszczenie? - dziwi lekarz.
- Bo żona ciągle znosi tam jedzenie.
Pewien chłopczyk poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha uważnie, jak ksiądz czyta wypominki:
"Za duszę Henryka, Marcina, Jana, za duszę Adama, Andrzeja...". Naraz malec ciągnie babcie za rękaw:
- Babciu, babciu, chodźmy stad, bo on nas wszystkich zadusi!
|
W szkole.
- Jasiu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to będzie czas?
- Czas przeszły, proszę pani!
Pewien mężczyzna stoi nad brzegiem jeziora i wymachując rękami krzyczy opętańczo:
- Ratunku! Pomocy! Moja żona tonie!
Naraz dostrzega wędkarza. Podbiega do niego i woła:
- Panie, dam panu pięćset złotych. Niech pan tylko ratuje moją żonę!
W jednej chwili spokojny dotąd wędkarz skacze do wody i ratuje kobietę od niechybnej śmierci. Wyłowiwszy kobietę podchodzi do mężczyzny:
- No, uratowałem pańską żonę. Gdzie moje obiecane pięćset złotych?
- Jest jeden szkopuł - drapie się zapytany po głowie. - Kiedy była pod wodą, myślałem, że to moja żona. Teraz widzę, że to teściowa.
- Rozumiem - mówi wędkarz sięgając do kieszeni. - Ile jestem panu winien?
|
| |
|
|
| |
 |
|
Teściowa leży na łożu śmierci. Obok kobiety czuwa zięć i bacznie się jej przygląda. Naraz do pokoju wpada mucha i zaczyna latać w kąta w kąt. Teściowa zaś zaczyna wodzić za owadem oczyma, to w lewo, to w prawo. Naraz zięć zrywa się poirytowany:
- Się mamusia nie rozprasza!
Wdowa opłakuje na pogrzebie pochowanego męża. Grabarz patrzy na nią z ukosa i pyta:
- Ile lat miał mąż?
- 98 - odpowiada łkająca wdowa.
- A pani ile ma lat?
- Ja? - dziwi się wdowa - 97.
- To opłaca się pani wracać do domu?
Przychodzi baba do lekarza na badanie kontrolne. Po chwili lekarz oświadcza:
- Ma pani raka.
- O Boże! To co mam robić? Co pan zaleca?
- Proszę robić okłady z błota.
- Z błota? To coś pomoże?
- Nie, ale przyzwyczai się pani do ziemi.
|
Mąż mówi do żony:
- Nie twierdzę, że twoja mama źle gotuje, ale zaczynam rozumieć, dlaczego twoja rodzina modli się przed obiadem.
Idzie staruszka chodnikiem i zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych. Zauważa ją młody, gorliwy policjant i podbiegając pyta:
- Czy pomóc pani przejść na drugą stronę?
- Tak, bardzo proszę.
- Dobrze, zaczekajmy na zielone światło...
- Na zielonym to sama sobie przejdę.
Bóg stwierdził, że Adamowi się nudzi, toteż postanowił coś na to zaradzić. Zwrócił się zatem do Adama:
- Adamie, widzę, że ci się nudzi. Postanowiłem stworzyć ci istotę. Istotę, która będzie piękna, mądra i inteligentna, cudowna, miła, usłużna... jednym słowem: stworzę ci istotę idealną! Ale musisz mi oddać swoją nogę...
- Nogę? A co dostanę za żebro?
|
| |
|
|
|
|
 |
 |
|
| |
 |
|
Egzaminy wstępne na kierunek nauk politycznych. Profesor pyta kandydatkę:
- Co Pani wiadomo na temat programu ekonomicznego ministra Hausnera?
Dziewczyna milczy.
- No to co Pani wie o polityce społecznej Leszka Millera?
Dziewczyna milczy. Profesor nie rezygnuje:
- A wie Pani kto to jest Leszek Miller?
Dziewczyna milczy.
- A skąd Pani pochodzi?
- Z Bieszczadów, panie profesorze.
Profesor podchodzi do okna, wygląda na ulicę, chwilę się zastanawia i mówi do siebie:
- A może by tak wyjechać w Bieszczady?
Trójka dzieci przechwala się które z nich ma ważniejszą mamę:
- Moja mama jest historykiem w IPN - mówi pierwsze. - Ona to ma władzę!
- A tam, historykiem - prycha drugie. - Moja mama obsługuje w IPN niszczarkę!
- To jeszcze nic... moja obsługuje ksero.
|
Wraca wycieńczony grabarz do domu. Zatro- skana żona pyta ledwie żywego małżonka:
- Co ci Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj?
- Chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego.
- No, to chyba nic ciężkiego? - dziwi się żona.
- Niby tak, ale jak go tylko pochowaliśmy, to zerwały się takie brawa, że musieliśmy aż sie- dem razy bisować...
W szkole:
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo przedwczoraj umarł mój dziadek...
- Nie kłam, wczoraj widziałam go w oknie.
- Tatuś go wystawił na chwilę, ponieważ listonosz szedł z rentą.
Starszy pan parkuje jeszcze starszym fiatem pod Sejmem. Z budki ochrony wyskakuje ochroniarz i krzyczy:
- Panie, zjeżdżaj pan stąd! Tu jest sejm, tu się kręcą posłowie i senatorowie!
Na to staruszek odpowiada spokojnie:
- Ja się nie boję, mam alarm.
|
| |
|
|
| |
 |
|
Generalnie ustroje wyglądają tak:
- Maoizm: mam trzy krowy; rząd je zabiera, zabija i mięso dzieli po równo.
- Komunizm: mam trzy krowy; rząd zabiera je do kołchozu, gdzie zdychają.
- Narodowy socjalizm: mam trzy krowy; rząd zabiera dwie i zamienia na armaty.
- Faszyzm: mam trzy krowy;rząd ustanawia cenę maksymalną na mleko, a krowy każe zakolczykować, bym ich nielegalnie nie zjadł.
- Socjalizm: mam trzy krowy; rząd odbiera mi pod przymusem mleko, które potem mogę kupić w państwowym sklepie na kartki.
- Socjaldemokracja: mam trzy krowy; rząd skupuje ode mnie mleko i rozdaje w szkołach, gdzie dzieci wylewają je do zlewu.
- Państwo opiekuńcze: mam trzy krowy; sprzedaję jedną, by starczyło na badania weterynaryjne i podatki od 2 pozostałych.
- Eurosocjalizm: mam trzy krowy; rząd każe zabić obie, bo krów jest za dużo.
- Kapitalizm: mam trzy krowy; sprzedaję jedną i kupuję byka!
|
W przedszkolu Jaś siedzi na nocniku i płacze
- Dlaczego płaczesz? - pyta przedszkolanka.
- Bo pani Zosia - chlipi malec - Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi ęsi-ęsi, to nie pójdzie na spacer.
- I co? - pyta zatroskana wychowawczyni - Nie możesz zrobić?
- Nie - wybucha Jasiu - Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł!
Do oddziału szpitala, gdzie leża pacjenci ze sztucznymi płucami wpada elektryk i woła:
- Panowie, oddychajcie teraz głęboko, bo zaraz na godzinę wyłączam prąd!
Osiedle nowobogackich. Dzieci bawią się w piasku, kopiąc telefonami komórkowymi. Nagle jednemu z nich komórka łamie się. Dzieciarnia w śmiech a nieszczęsny malec
w płacz:
- No i co? Jutro tata kupi mi nowy, lepszy!
- Ale teraz będziesz kopać łopatką jak ostatni wieśniak!
|
| |
|
|
|
 |
 |
| |
 |
|
W niewielkiej mieścinie odbywa się wiec. Na podium stoi mężczyzna w garniturze i woła:
- Precz z obłudą! Precz z pedofilią! Precz...
Naraz ktoś wychyla się z tłumu i krzyczy:
- Panie! Coś się pan tak tych księży uczepił?
Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do niego wikary i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz przywołuje gestem kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową tak, abym zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło jednak więcej czasu niż przypuszczał. W końcu wbiega do kościoła zdyszany, w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Stacja dwudziesta piąta! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą Weronikę!
|
Rozmawia dwóch proboszczy:
- Jakie masz piękne buty! Zamszowe?
- Nie, za własne.
Matka przechodzi obok kościoła z małą córeczką. Mama poucza dziecko:
- Popatrz, tu jest Dom Boży.
- Mamusiu - protestuje dziewczynka. - Prze- cież mówiłaś, że Pan Bóg mieszka w niebie!
- Tak, ale tutaj załatwia interesy.
Po Watykanie przechadza się dwóch chasy- dów. Rozglądają się, podziwiają architektu- rę, krajobrazy... Naraz jeden Żyd zagaduje:
- Popatrz, panie Samuel, a zaczynali tak skromnie - od stajenki...
Z ogłoszeń duszpasterskich:
Jutro o godzinie 17.30 zapraszamy na spot- kanie grupy terapeutycznej "Lux veritas" pomagającej wzmocnić poczucie własnej wartości. Zainteresowanych prosimy o wejście przez tylne drzwi.
|
| |
|
|
| |
 |
|
W szkole, podczas lekcji religii, uśmiechnięta katechetka pyta dzieci:
- Co to jest: małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
Zgłasza się Jasiu:
- Najprawdopodobniej to wiewiórka, ale jak panią znam, to może być Jezus.
Rzecz się dzieje w zatłoczonym tramwaju. Motorniczy niespodziewanie hamuje, zaś młoda dziewczyna, utraciwszy równowagę, z impetem siada na kolanach księdza. Spogląda na kapłana z podziwem i mówi:
- Ho, ho, proszę księdza!
- To nie jest żadne "ho, ho", tylko klucz od zachrystii.
Wchodzi pijany mężczyzna do autobusu i siada niedaleko zakonnicy. Zakonnica patrzy na niego z obrzydzeniem i stwierdza:
- Trafi pan prosto do piekła!
A on na to:
- O mój Boże! Pomyliłem autobusy!
|
Umiera ostatni papież. U wrót raju zatrzymuje go św. Piotr:
- Ktoś ty?
- Ja? Biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- Namiestnik Pański na Ziemi!
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- Naprawdę? Spytam Szefa.
Mocno skonfundowany św. Piotr biegnie co tchu do Boga i wpycha się poza kolejką.
- Ojcze przedwieczny! Jest tu ktoś, kto mówi, że jest Twoim namiestnikiem na Ziemi.
- Tak? Nie wiedziałem, że mam namiestnika. Synu, Ty byłeś na Ziemi, pójdź do niego i porozmawiaj z nim.
Jezus pobiegł więc pospołu z zaaferowanym św. Piotrem do bramy Niebios. Po chwili wraca, zataczając się ze śmiechu. Wszechmocny marszczy brwi.
- Ojcze, nie uwierzysz! Pamiętasz to założone przeze mnie kółko rybackie?
|
| |
|
|
|
|
 |
 |
| |
 |  |  |
|
Materiały publikacyjne Satyrykonu ar- chiwizowane są po upłynięciu dwunas- tomiesięcznego okresu ich emisji na ła- mach portalu. Archiwalne dowcipy ze wszystkich cykli satyrycznych Humoros- kopu dostępne są po ich pobraniu na dysk w formacie skompresowanym RAR.
|
Aktywnie udostępniane wiadomości o nowościach publikacyjnych Satyrykonu.
|
Red. Urlam Turlam Red. Johnus Tantus
|
 |
|
|
|
 |
|