Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjacieleSatyrykon - Leśny Dziadek i przyja
Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
 Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
Leśny Dziadek i przyjaciele to najbardziej bodaj absurdalna i nie mniej fikcyjna kolumna satyryczna portalu Satyrykon, prezentująca drugą część znanej czytelnikom magazynu Satyrykon fikcyjnej opowieści pod tym samym fikcyjnym tytułem, przytaczającej fikcyjne losy Leśnego Dziadka, Dziadka Mroza, Dziadka Czasa i Szalonego Naukowca w fikcyjnej krainie fikcyjnego świata fantastycznego.
 
Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele

Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
 
Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
W innym czasie oraz w innym miejscu na Bardzo Dalekim Wschodzie.
- Wody - warknął Kalif IV Wraży.
Kalif nienawidził audiencji. Nieodmiennie go bowiem zadziwiało, iż im mniej czasu na nie przeznaczał, tym większa ilość poddanych na nie przychodziła, zarówno po to, by oskarżyć sąsiada o kradzież wielbłąda, jak i w celu wyrażenia swoich poglądów anarchistycznych. W obu przypadkach wyrok był ten sam.
- Selim z Pustynnego Płaskowyżu - zaanonsował trzydziestego ósmego już petenta stojący przy złotych drzwiach urzędnik.
- Wprowadzić - rozkazał Kalif i skinąwszy ponaglająco na wachlujących go liśćmi palmowymi czarnych niewolników, rozparł się na gigantycznym tronie, zdobnym kunsztowną ornamentacją chryzelefantynową oraz wysadzanym ametystami wielkości dorodnych jabłek. Mameluk ukłonił się Kalifowi aż do samej ziemi, po czym otworzył drzwi, zza których wykopany został przez straże pałacowe Selim z Pustynnego Płaskowyżu - co w etykiecie dworskiej pałacu Kalifa IV nosiło nazwę wprowadzenia.
- Pp-panie - wyjąkał nieszczęśnik i padł do stóp Kalifa, stukając czołem o marmurową posadzkę. Kalif zmierzył go zimnym wzrokiem i skinął władczo głową.
- S-sąsiad mmi uk-kradł wielbłąda - wybełkotał Selim, nie podnosząc czoła ani na cal, świadom, iż tylko na to czekają trzy czarne pantery, krążące niespokojnie w złotej klatce nieopodal tronu Kalifa.
W tym momencie jednak podskoczył ku niemu odziany w złote szaty olbrzymi nubijczyk i chlasnął go pejczem.
Leśny Dziadek i przyjaciele - A nie chcesz ty czasem wyrazić poglądów anarchistycznych? - wrzasnął.
- Spokojnie, Wezyrze - podniósł rękę Kalif.
Wezyr spojrzał niepewnie na Kalifa i wycofał się tyłem do położonej w lewej nawie Złotej Sali loży wyższych dostojników. Siedzący w niej kapłani, arystokraci, przewodniczący gildii i szpicle Kalifa pokręcili z niesmakiem głowami. Gdyby to oni pozwolili sobie na akt samosądu przed obliczem władcy, najpewniej skończyliby jako główne danie. I to niekoniecznie panter.
- Mów dalej - rozkazał Kalif trzęsącemu się ze strachu Selimowi.
- Pp-panie - wyksztusił Selim - Tt-to wszystko...
- A dlaczego ukradł? - chciał wiedzieć Kalif.
- Najjaśniejszy Pp-panie... ggłód j-jest... ludzie jed-dzą wszystko...
To był błąd.
- Dość! - wrzasnął Kalif, wybałuszając oczy. - Anarchista!
- A nie mówiłem? - krzyknął tryumfalnie Wezyr i machnął ręką w stronę stojących przy wejściu do Złotej Sali mameluków.
Kalif IV Wraży uśmiechnął się z zadowoleniem. Lubił być sprawiedliwy.


Leśny Dziadek i przyjaciele
W państwie Kalifa IV Wrażego panował despotyzm oświecony, co przekładało się generalnie na egzekwowaniu od nielicznych poddanych posłuszeństwa i należnej czci w stopniu, który zapełniałby skarbiec kalifacki bez konieczności wywierania wpływu na wskaźnik śmiertelności. Generalnie rzecz ujmując bowiem, Kalif był władcą niezwykle liberalnym, oczywiście do czasu, gdy ktoś śmiał mu zarzucić błędy w rządzeniu, jak choćby postulujący wprowadzenie imperializmu daleki kuzyn Kalifa, Sulejman, niegdysiejszy władca Niezależnego Imperium Zjednoczonych Wysp Bezludnych, a obecnie kołyszący się jako konterfekt antyprzykładu na szubienicy pośrodku Pustego Placu, głównego ośrodka handlowego rozpostartego u podnóża pałacu Kalifa miasta Al-abd'kha Mar't, w wolnym przekładzie oznaczającego "Miejsce Na Pustyni, w Którym Wielbłądy Mogą Spocząć Przy Zachodzącym Słońcu i Pośród Cienistych Palm Kokosowych Ugasić Pragnienie".
Kalif IV Wraży wyglądał z niepokojem przez okno swojej komnaty. Jeżeli Selim skłamał na torturach - co, zważywszy na profesjonalizm Wezyra, było raczej niemożliwe - wysłał dwóch najlepszych asasynów na pewną śmierć. Jednakże w przeciwnym wypadku będzie mógł zgnieść całą rebelię, jak nie przymierzając - tu Kalif, dla uzyskania lepszego efektu dramatycznego, ostentacyjnie złapał przelatującego nieopodal owada - muchę.
Leśny Dziadek i przyjaciele
Tymczasem, daleko na południu, w okolicach Pustynnego Płaskowyżu.
- Muszą tu gdzieś być, Kara... - syknął zamaskowany mężczyzna, w którym bystre oko w mig rozpoznałoby asasyna, zaś w ledwie zauważalnym ruchu nadgarstka poluzowanie żelaznej sprzączki przytrzymującej wysadzaną rubinami rękojeść shamshiru.
Jego towarzysz, również nie pozostawiający wątpliwości co do swej profesji, skinął głową i podczołgał się na sam skraj płaskowyżu, z którego bacznie obserwowali wijącą się wąwozem ścieżynę.
- Cóż za intelekt, Mustafa - warknął. - Wezyr nas wypatroszy, jak nie przyniesiemy mu informacji o rebelii.
Mustafa błysnął złowrogo białkami oczu.
Leśny Dziadek i przyjaciele - Wezyr jest furiatem. Zna się na sztuce inwigilacji mniej więcej tak, jak sułtan Abdul na...
- Nie lekceważ przeciwnika - przerwał mu Kara.
Mustafa mruknął coś, z czego można było jedynie uchwycić słowa: "idiotyczne", "zobaczysz", "zniszczę". Kara przyjrzał mu się z zainteresowaniem, jednak ten ostentacyjnie spojrzał w dół wawozu.
Słońce na Pustynnym Płaskowyżu świeciło nawet wówczas, gdy wschodził księżyc, a przynajmniej tak dowodzili nadworni astronomowie Kalifa IV, dopóki nie zostali skazani za głoszenie swych teorii na miesiąc tortur w dole kloacznym. A duże nasłonecznienie niezbyt korzystnie wpływało na samopoczucie leżących na rozpalonej skale zamaskowanych asasynów.
- Kindżał mnie uwiera - jęknął Mustafa.
Kara spojrzał na niego z pogardą.
- Gdybyś nosił shamshir, jak prawdziwy asasyn... - zaczął
- Allah akbar - warknął Mustafa - Wtedy miałbym już odciętą piętę.
- Idiota - obraził się Kara i już miał zwerbalizować dosadniejszą ripostę, gdy naraz jego towarzysz rozejrzał się czujnie wokół. Kara natychmiast umilkł. Może i Mustafa nie potrafił jednocześnie mówić i myśleć, ale w nasłuchiwaniu był niezrównany. Po chwili czujnego rozglądania się wokół, Mustafie nagle stężała twarz. Wydawało mu się bowiem, iż ujrzał przemykające w dole wąwozu ciemne sylwetki. Wskazał je Karze i w milczeniu wyjął długi łuk refleksyjny oraz zatrute skytikonem strzały. Twarz Kary rozciągnęła się w paskudnym uśmiechu.
- Przywitajmy naszych gości - wysyczał.
Mustafa skinął złowrogo głową i naciągnął łuk.
 
 
Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele

Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
 
 Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
Materiały publikacyjne Satyrykonu ar- chiwizowane są po upłynięciu dwunas- tomiesięcznego okresu ich emisji na ła- mach portalu. Archiwalne rozdziały Leś- nego Dziadka i przyjaciół wraz z ilustra- cjami dostępne są po ich pobraniu na dysk w formacie skompresowanym RAR.

Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
Aktywnie udostępniane wiadomości o nowościach publikacyjnych Satyrykonu.
 
Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
 
Redaktor naczelny Satyrykonu
Diuk Stukpuk Esq. (ilustracje i treść)

Z-ca redaktora naczelnego Satyrykonu
Matias de Śledź Esq. (treść)
 Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele
Oficjalny biuletyn informacyjny portalu wysyłany prenumeratorom z chwilą pu- blikacji nowych treści w Satyrykonie. Kliknij tutaj, aby zaprenumerować.
Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele

Satyrykon - Leśny Dziadek i przyjaciele Collegium redakcyjne Promocja Regulamin Zasady Zgłaszania Zażaleń Prawa autorskie Kontakt


 
Satyrykon - portal satyryczny