 |
|
Multum gatunków satyrycznych - od satyry menippejskiej do fraszki sztaudyn- gerowskiej - pióra mistrzów lirycznych Satyrykonu.
|
|
|
 |
 | |  |
Na podwórku stał sobie bałwanek
Tkwił tam sam przez cały poranek
Dzieciaki sie w niego wpatrywały
Radosne chwile w oknach spędzały
Poszły w południe szybko do szkoły
Wróciły z niej, a plac stał już goły.
Rozprawiał ksiądz proboszcz z ambony
W tym roku będziecie słabe mięć plony
Z tego, co słyszę, spichlerze puste macie
Jak wszyscy w zimie rade sobie dacie
Wierni tylko ukradkiem po sobie spojrzeli
Głowami ruszyli, rekami machnęli.
Dwie panie w miejskim parku
Dyskutowały na temat jarmarku
Udowadniały sobie nawzajem
Ten jarmark na ziemi jest rajem
Tak się zapomniały w dyspucie
Aż ostatni autobus im uciekł.
Kwiaty, kwiatuszki szybko rośnijcie
Słonce łykajcie, do góry się pnijcie
Niech chwasty giną, jasna cholera
A ogrodnika tylko duma rozpiera
Może nie warto mieć ogrodnika
Motyka nie rusza, a tylko bryka?
Kłóciło się na ławce dwóch jegomości
Nad poziomem debatowali starości
Jeden drugiego próbował przebijać
Ze złości laska przy tym wywijać
Zapały staruszków ostudził deszcz
Obu przeszedł starości dreszcz.
Prawił raz polityk do polityka
Widziałeś tamtego paralityka?
To opozycji jest przedstawiciel
Młody, naiwny jeszcze marzyciel
Zaprośmy Go do naszego grona
Nie będzie robił nam koło ogona...
Pławił się bogacz w swoim luksusie
Patrzył jak biedak chodzi w obrusie
Biedaka życie codziennie wyśmiewał
Tamten się jednak za to nie gniewał
Spotkali się w pogrzebowym zakładzie
Obok siebie leżeli na metalowej ladzie.
Zakazano nam zazdrościć
Pokazano jak trza pościć
Nakazano w tace rzucać
I jak trzeba się odkupiać
Wszystko to z miłości Pana
O, my, dziatwa zabłąkana!
Rozmawiał pracownik z przełożonym
Chwalił i mówił, że jest zasłużonym
Doceniał swego pracownika oddanie
Ten wręczył mu o podwyżkę podanie
Takiego nie przewidział zachowania
Nie mógł powstrzymać ataku śmiania!
Stało się, nie będzie europejskiej dotacji
Ojciec dyrektor dostanie pewnie wariacji
Nic się nie bój kochany ojcze dyrektorze
Wierne grono masz fanów, ono pomoże
Dla nich przecież te źródła geotermalne
Przy okazji ogrzejesz miejsca sakralne.
Odłożył się już tłuszczyk na brzuchu
Trzeba pochodzić teraz w kożuchu
Zjadło się w zimie za dużo słodyczy
Teraz trza przełknąć pigułkę goryczy
Przyszło płacić za grzech chciwości
Za to jaki poziom podniebienia sytości!
Uwielbiali go wszyscy jak leci
Kobiety, mężczyźni no i także dzieci
Potrafił chłopak pięknie rozprawiać
Wszystkich w zachwyt nabożny wciąż wprawiać
Przestał być ich ulubieńcem
Gdy związał się z młodzieńcem…
Było sobie kiedyś dwóch braci
Obaj dorabiali sobie jako kaci
Pierwszy w siekierze się lubował
Drugi na głowach pętle lokował
Który, był bardziej humanitarny
Który zaś bardziej spektakularny?
Latała po świecie zębowa wróżka
Zbierała mleczaki do swego garnuszka
Dawała dzieciom za nie pieniądze
Zaspokaja ich wyszukane żądze
Od pewnego czasu jej nie widać
Czyżby zaczęła w dostatki opływać?
Pewny jegomość kupił samochód
Zrobił to, bo miał niezły dochód
Bardzo w nabytku był zakochany
Pojazd w garażu był zostawiany
Jeździł z niepohamowana ochota
Kiedyś wrócił do domu piechota.
Nie chciał on nosić plecaka
Zrobiła sie istna draka
Karciła Go za to matka
Wyśmiewała cna sąsiadka
Dorobił sie on pieniędzy
A sąsiadka - zmarła w nędzy.
| |
Dumna postawa, silna wiara, ale w siebie
Grzech wielki, bo nie w Tego, co w niebie.
Zwycięstwo, czy też pojedyncza wygrana
Oklaskiwana głośno, suto zakrapiana.
Bez pokory, hołdu i umartwiania ciągłego -
Takiż to wizerunek człowieka pysznego.
Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Jakże prawdziwa istota tegoż stwierdzenia?
Im więcej wierzących, tym tace pełniejsze
Twarze wiernych po mszach są biedniejsze.
Życie wieczne, odpowiednia dawka radości
Dawajcie na tacę, pozbądźcie się chciwości!
Trąbią w ogłupiaczu o najlepszych promocjach:
Już pora porządek zrobić w dewocjach!
Proszków i wybielaczy teraz potrzeba
Jeśli nie zakupią, to może być bieda.
Plan pozbycia się całkiem nieczystości:
Wybielanie przeszłości i teraźniejszości.
To na pewno normalna jest kolej rzeczy,
Że każdy z żyjących zazdroszcząc - grzeszy?
Gdzie tu jest grzech? To chęć posiadania?
Normalności niech nikt nam nie zabrania!
Zazdrośćmy, więc, na przekór i ile wlezie
Może pozazdroszczą nam także ci w niebie?
Z ambony krzyczy: obżarstwo to grzech!
Niejeden z przejedzenia marnie przecież zdechł!
Ciekawie to brzmi, bo sam wygląda obficie
Dziwne, w umartwieniu wiedzie wszak swe życie:
Wylewa się z sutanny, lecz tego nie widzi
Denerwuje się nawet, gdy z niego ktoś szydzi...
Rozgniewany jest strasznie i to widać -
Przez rząd w cieple nie będzie opływać.
Odebrano mu możliwość geotermalną
Teraz prowadzi batalię werbalną.
Ojcze dyrektorze, powinieneś się cieszyć
Masz usprawiedliwienie, by grzeszyć!
Zjawisko to ogarnia czasem każdego
Cóż w tym jest tak bardzo zdrożnego?
Co złego jest w lekkim leniuchowaniu?
Trudno się oprzeć temu przykazaniu.
Sam Bóg oddał się temu procederowi:
Świat darował w ręce Ewie i Adamowi...
Ciągną do świątyni bez wyjątku wszyscy
Idą Ci brudni, przede wszystkim czyści
Garsonki i garnitury, istna rewia mody
Wchodzą wolno na marmurowe schody
Rozsiadają się, jak w pubie, wygodnie
Oceniają, kto lepsze ma kiecki i spodnie
|
 | |  |
 | |  |
Statystyczny Kowalski: żyje, konsumuje
Kupi wszystko - nawet jeśli nie potrzebuje.
Gały wlepia w telewizor, receptory wyczulone
Wychwytują okazje dla niego przeznaczone.
Weźmie kredyt, by tylko skorzystać z promocji;
Cóż, że odsetki - bez nich życie byłoby bez emocji!
50% więcej, niż w normalnym kubeczku -
Taka informacja widnieje na wieczku.
Jakaż szczęśliwość wszystkich ogarnia!
Radośni rodzice, a za nimi dzieciarnia!
Tylko kupować, otwierać i zajadać...
Będziesz ofiarą: nie musisz się zgadzać.
Ostry ból gardła? Wypróbuj nowość!
Poleca go bardzo pewien jegomość.
W przeciągu kilku minut ból znika
I to drapanie, gdy coś się przełyka.
Od dostępności dostać można fioła:
Większy mamy wybór i większy ból czoła.
Aż do tej pory był jedynie panem...
Sąsiadem kulturalnym, dobrze wychowanym.
Adorował, na spacer zabierał
W chwilach bólu kosturem mię wspierał.
Ujął mnie pigułkami pewnymi
Tak, tak, tak... przeciwbólowymi.
Powiem Państwu w wielkiej tajemnicy:
Telewizję obejrzymy teraz i w kostnicy.
Teraz w laptopie są wszystkie programy,
Kartę wpinamy i – sza! Oglądamy!
Nasuwa się pytanie, jak to traktować:
Płacić abonament czy pieniądz zachować?
Telewizor najlepszy, ta pralka najlepsza,
Tym mikserem to na pewno potniesz i wieprza.
Do tego ta lodówka, nigdy się nie psuje!
Zamrozisz w niej słonia, aż się mózg zlasuje.
Wszystkie niezawodne i bardzo oszczędne.
Tylko jakieś te oszczędności przy tym... mizerne.
Co by nie mówić, nigdy się z nim nie rozstaję
Dzięki niemu z czernią i kolorem radę sobie daję.
Wyblakła czerń, czy może smutne szare kolory?
To one zdecydowanie pomniejszają me walory.
Litr płynu, a mieści się w małej torebce:
Pokażę go wszystkim, każdemu, kto tylko zechce!
Czy jesteś gotowy na zimowe wyzwania?
Śmiało, smarkaj, nie wstrzymuj kichania.
Niestraszne mi grypy, kaszle, czy katary.
Nie wezmą mnie siłą zimowe koszmary!
Ja codziennie rano piję buteleczkę małą;
Pomaga na mą zgrzybiałą komórkę. Tę szarą.
| |
Jest ich aż nadto i można sobie przebierać
Różnorodne przedmioty i pozycje dobierać.
Cieszy się z pewnością samobójców rzesza
Nie cierpią, gdy ich do życia się wskrzesza.
Zrealizują szybko albo bardzo powolutku
Pewne jest, że będą próbować do skutku!
Liczną grupę stanowią miłośnicy dyndania
Mają usilną potrzebę w obłokach bujania.
Potrzebują sznura lub liny, a! no i drzewa,
Sufitu i żyrandola, jeśli zajdzie potrzeba.
Taboret, krzesło, lub pień w zastępstwie
Aby zrealizować się w swym morderstwie!
Kolejna grupa cierpi na niedobór żelaza!
Jego brak wręcz śmiertelnie ich przeraża.
Często aplikują je sobie pod kulki postacią:
Mała dawka i od razu przytomność tracą.
Nikt nie powiedział? Toć kulka ołowiana!
Powtórki nie będzie, próba zmarnowana.
W tej grupie są mający coś w sobie z rzeźnika
Sznura czy pistoletu więc ona jak ognia unika.
Preferuje noże, ale przede wszystkim żyletki;
Ciąć skórę, ścięgna i żyły, ten materiał miętki!
Muszą uwielbiać czerwony kolor krwi swojej!
Nie śmiej się, może na Ciebie przyjdzie teraz kolej…
Istnieją również miłośnicy kąpieli wodnych:
Zażywają przyjemności w strojach swych modnych.
By się umyć, nie trzeba na amen się zmoczyć
Wystarczy się namydlić i do wody wskoczyć.
To stara szkoła odmaczania z brudu ciała.
Teraz są detergenty, to skuteczniej działa!
Ta grupa od zawsze to zasnąć nie mogła
Dotąd najczarniejsza noc ich nie zmogła!
Zażywa środki nasenne w postaci pastylki,
Chcąc na godziny zamienić swe snu chwilki.
Tylko czemu na wieki w tym śnie zostają?
Nie wiedzą, że po nich obudzić się mają?
Nie ma to, jak prawdziwy koneser gazu
Posprawdza kurki i to wszystkie od razu.
Problemy z oddychaniem, może to astma?
Przegroda nosowa jest chyba za ciasna!
Inhalator mu potrzebny, najlepiej w sprayu!
Choć po gazie otwierają się bramy raju.
Najmniej liczna grupa stroni od zimna
Gdy temperatura niska, czuje się winna.
Uwielbiają zapach bezołowiowej etyliny
Polewają się nią nawet z byle przyczyny.
Nie lepiej posiedzieć tak przy grzejniku?
Ciepło im pewnie, lecz biegają w krzyku.
|
 | |  |
 |
| |
 |  |  |
|
Materiały publikacyjne Satyrykonu ar- chiwizowane są po upłynięciu dwunas- tomiesięcznego okresu ich emisji na ła- mach portalu. Archiwalne wiersze ze wszystkich cykli satyrycznych Liryki sa- tyryka dostępne są po ich pobraniu na dysk w formacie skompresowanym RAR.
|
Aktywnie udostępniane wiadomości o nowościach publikacyjnych Satyrykonu.
|
Z-ca redaktora naczelnego Satyrykonu Matias de Śledź Esq.
Red. Ateist Kleranty
|
 |
|
|
|
 |
|