Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyrykaSatyrykon - Liryka satyryka
Satyrykon - Liryka satyryka
 Satyrykon - Liryka satyryka
Liryka satyryka, jako autorski dział zastępcy redaktora naczelnego Satyrykonu, zaskakuje trącącą persyflażem egzotyczną kompozycją korespondujących z nobliwą konwencją satyryczną liryków oraz doskonale niezgodną z ich historycznym rodowodem parodystyczną wymową, ogniskującą swe jadowite brzmienie w trzech cyklach lirycznych: Ballady i anonse (liryki martyrologiczne), Pół-słówka (liryki charientyczne z nutką autotematyzmu) i Wieża Bubel (liryki metatekstualne).
 
Satyrykon - Liryka satyryka

Satyrykon - Liryka satyryka
 
 Satyrykon - Liryka satyryka
 
Kto, do kogo, co i jak,
Jest formułą dzisiaj modną.
Przez nią to mnie trafia szlag
I mą myśl, niegdyś swobodną.
Co się kryje pod formułą?
O czym mowa, Czytelniku?
O tym, co z literaturą
Robi się dziś w podręczniku.
Mało że w nim, to na lekcjach
W szkołach naszych ukochanych
Niecierpiących słów: absencja,
Ale, przecież, jak?, dlaczego?,
Skąd to?, proszę wytłumaczyć,
Niech rozwinie pani temat,
Cóż zrobiłem?, co w tym złego?,
Chcę w praktyce to zobaczyć,
Po co robić z tego schemat?,
Jakaż tego proweniencja...
Ops! Przepraszam, trudne słowo.
Trza się ubrać na galowo.
Proweniencję zastąp słowem
Pochodzenie, będzie z głowy,
W innym razie drut stalowy
Niech ci świśnie koło czoła,
Boś za mądry. Już wesoła
Zgraja miernot tu się zbliża,
Niech do woli ci ubliża,
Obyś zgłupiał, mocium panie,
To nadrzędne jest zadanie
Naszej polskiej edukacji
Istniejącej z jakiej racji?
Tego chyba nikt już nie wie
W tym ministerialnym chlewie,
W którym wiedzę wartościową
Trza odłożyć na bok prędko,
Zaś się zająć niepotrzebnym,
Głupim, bezsensownym, błędnym,
Walnąć w ścianę swoją głową,
By dobić szare komórki,
Włożyć gębę całkiem nową
Ucznia, co przyjmuje bzdurki
Do ogólnej wiadomości,
A! Wybuchnę wnet ze złości!
Kto? - wszak sfera to nadawcza,
Którą trzeba dookreślić.
My błądzimy zaś po chaszczach
Naszych nonsensownych chęci.
Zamiast mówić rzeczy światłe,
Kwitujemy: Kto? Narrator!
To gadanie prymitywne
W mózgach naszych tworzy zator.
Do kogo? - to odbiorcza sfera,
A mówimy jak? Czytelnik!
Bo jak nie, to w ruch już dziennik
Gdzie się pały w rządku zbiera
Jeśli ma się giętki umysł,
A nie umysł oficera,
Co na rozkaz wciąż przystaje,
Miast dać wyraz wątpliwości
Własnej oraz odrębności
Którą Bóg mu przecież daje,
A ją zabić się starają
I mu racji nie przyznają,
Ale pranie mózgu zrobią
W imię powszechnej oświaty
I równości wykształcenia
Tak pracusia jak i lenia
Stąd pierwszy dostanie baty,
Że mówi, choć niepytany,
A drugiemu w zamian damy
Coś by aż tak się nie nudził,
Fascynacje swe rozbudził
Ale nie patrzeniem w sufit
Czy leżeniem na tapczanie,
Ale pseudonaukowością,
Niech się stanie!
Skąd to bierze się, u licha,
To powszechne zniewolenie
Naszych mózgów tak leczonych,
By się oduczyły myśleć,
A tak sprytnie wnet uczonych,
By wszelakie z nich myślenie
Zastąpione było tylko
Zdolnością zapamiętania
Tego kto, co, jak i komu,
Kiedy, po co, w szkole, w domu,
Nad książkami, w internecie,
Wiecie przecie.
Jeśli wciąż się będzie działo
To, z czym żyć nam dzisiaj przyszło,
Na co jeszcze nie tak dawno
Nam po prostu nie przystało
W końcu mózgi się rozmiękczą
I rozpłyną w galaretę
I poplamią nam serwetę
Tak się skończy piękny żywot
Istot nadinteligentnych:
W gronie osób obojętnych
Na bliźniego i na siebie
Ni to w piekle ni to w niebie
Będę żył ja sam. Choć nie wiem
Czy to warte będzie czego
Takie życie parnasowe
Bez dobrego ani złego
Bez światła ani ciemności
W powszechnej obojętności
Utopione z mą osobą
I, nadzieję mam, że z Tobą...
 
Satyrykon - Liryka satyryka

Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka
 
 Satyrykon - Liryka satyryka
 
Jutrzenka, gdy w domy porankiem zawita,
Już dusza człowieka zewsząd jest spowita
Radością i szczęściem wszechogarniającym
W tym kraju miodem i mlekiem płynącym-
Świtezi płaszczyznach skąpanych w słońca
Promieniach. Tym ostatnim nigdy nie masz końca.
 
Taki właśnie widok, niemal jak z obrazków,
Jam widział, leżąc w nowogródzkim lasku.
Tak brak mi było tej Świtezi wody,
 
Gdym w owym właśnie lasku zbierał ja jagody,
Jak tych krótkich utworków, czasem i z przekąsem
Nazywanych przez współczesnych bezczelnie: "Anonse".
 
"Anonse"!
Ojczyzną was nazwać czysty byłby nonsens!
Lecz mimo to teraz, gdym ja jest w chorobie,
Wyście są moim celem szczytnym, niczym zdrowie,
I jam jest przekonany, że nikt się nie dowie
Dlaczego słowem ojczyzna ja "Anonse" zowie,
Może więc po krótce ja na to odpowiem:
 
Gdy tu ja sam w pośrodku was zasiadam,
Oczy przylepiam do was i głośno gadam,
Dusza ma wciąż między wami się błąka,
Bo wyście są niczym nieskończona łąka
Z kwiatami,
A ja się ukradkiem między wami błąkać
Uwielbiam czasami.
 
Cóż tam co wiek ciągle gdacze,
Czy też niczym wrona kracze:
Darmo żebrze, darmo płacze,
Jak pod twym nosem i wąsów,
Tak tu brakuje "Anonsów".
 
Niechaj mędrkują racjonaliści,
Niech zaciskają pięści swych kiści
I niechaj trąbią, że my - anonsiści
Jesteśmy prawdy nie bardziej bliżsi
Niż jeże. Lecz my mamy swoje nauki,
Co nosić mogłyby wręcz miano sztuki,
Których nie zrozumieją parszywe kruki -
W umysłach swych ogromne mają luki.
 
Bez serc? Bez ducha? Bez "Anonsów" wprzódy!
Ich to brak szkieletami czyni nasze ludy.
I choć kruki, czy wrony za nic owe mają,
My wiemy, że one to szczęście nam dają.
 
Lecz cóż,
Skoro pustki wszędy w Nowogródku?
"Anonse" wszakże nie rosną w ogródku.
Kioski ruchu najsamprzód muszą dojść do racji,
Zaś na to rozwoju trzeba nam cywilizacji.
 
Ktokolwiek będziesz w nowogródzkiej stronie,
Chociaż byś burzę miał wąsów,
Choć serce twoje nadzieją zapłonie,
Na próżno. Tu nie ma "Anonsów".
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 Satyrykon - Liryka satyryka
 
Nie starczy do kotła wrzucić nam jarzyny
By stwierdzić, że zupę przepyszną warzymy.
By zupę ugotować, trzeba najpierw zalać
Warzywa wodą, pod kotłem ogień zapalać,
W odpowiedniej proporcji niezbędne składniki
Powrzucać, czasami wbrew prawom logiki,
Na koniec doprawić, zamieszać, gotować.
Uważyć wszak zupę to ciężko pracować
Nie tylko fizycznie, ale i umysłem.
Nie tylko z inwencyją, lecz z rozumem ścisłem.
Trzeba mieć głowę tęgą, a myśli bez liku.
Podobnie jest z satyrą, drogi Czytelniku.
 
Z początku burza pomysłów jest w głowie
(Wszak każdy satyryk podobnie Ci powie).
Jest chaos, bałagan, brak koncepcji jakiej,
Brak pomysłu na formę satyry wszelakiej,
Dużo jest zabawy, lecz i dywagacji
Które z form satyry winny dojść do racji.
 
Gdy, po rozmyślaniach, przyjdzie już do głowy
Koncept na satyrę stary, bądź też nowy,
(A że wciąż wpada stary, nie moja to wina
Takaż ma bowiem domena, iż wciąż zapominam)
 
Problem rodzi się znowu, bowiem bardzo trudno,
Zaś da się to osiągnąć tylko pracą żmudną,
Wymyślić, w jaki sposób koncept prezentować,
Jak go uformować, jak rozreklamować,
W końcu, czy to uda się wprowadzić w czyn
I zaśpiewać będzie można na cześć swoją hymn.
 
Gdy się jednak przebrnie przez problemów stosy
Dalej tak się toczą satyryka losy:
Z godnym podziwu zapałem
Quasi rozumny szałem
Pocznie pisać na potęgę,
Myśli swe związywać w wstęgę,
Nowe także prowokować,
Kreślić ciągle i formować.
I wydrwiwać, parodiować
Nękać, dręczyć - nie miłować
 
Kłody wielkie przeciwników
Świeckich, lecz nie satyryków!
Trza przeskoczyć bez wahania,
To najtrudniejsze zadania.
Prawda bowiem w oczy kole -
Nawet jeśli ktoś ma wolę
jej zaprzeczyć i trwać w fałszu.
Takiego i diabły nie stłamszą.
Co dopiero satyryk poczciwy,
Z swej natury ugodliwy.
 
Czasem satyryk jest jednak lubianym,
W pierścień z rubinem wciąż całowanym,
Popularność wszak to cecha potężna,
Lecz tylko prawdziwy satyryk zwycięża
I komercjalnego gbura spod tej gwiazdy
Wygwiżdżą, miast dać upragnione aplauzy.
 
Na to satyrykowi trzeba cierpliwości,
Wymaga to pracy oraz wytrwałości,
Bez tego nie uda się zatryumfować
I szczęściem swym wielkim z innymi (satyrykami) radować.
 
Mnie, Bogu dzięki, udało się spełnić
Niektóre z wymagań, w konteksty zagłębić.
Świat zaś (rok temu był jeszcze sprzed wielkiego wybuchu),
Nabrał kształtu, formy, konceptu i życia okruchu.
A ta forma, potężna w immanentnym swym bycie
Niektórym popłaca, innym - skraca życie.
 
Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka

Satyrykon - Liryka satyryka
 
 Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka Satyrykon - Liryka satyryka
Materiały publikacyjne Satyrykonu ar- chiwizowane są po upłynięciu dwunas- tomiesięcznego okresu ich emisji na ła- mach portalu. Archiwalne wiersze ze wszystkich cykli satyrycznych Liryki sa- tyryka dostępne są po ich pobraniu na dysk w formacie skompresowanym RAR.

Satyrykon - Liryka satyryka
Aktywnie udostępniane wiadomości o nowościach publikacyjnych Satyrykonu.
 
Satyrykon - Liryka satyryka
 
Z-ca redaktora naczelnego Satyrykonu
Matias de Śledź Esq.

Red. Ateist Kleranty
 Satyrykon - Liryka satyryka
Oficjalny biuletyn informacyjny portalu wysyłany prenumeratorom z chwilą pu- blikacji nowych treści w Satyrykonie. Kliknij tutaj, aby zaprenumerować.
Satyrykon - Liryka satyryka

Satyrykon - Liryka satyryka Collegium redakcyjne Promocja Regulamin Zasady Zgłaszania Zażaleń Prawa autorskie Kontakt


 
Satyrykon - portal satyryczny