|
Bycie osobą wszech myślącą, a za taką się uważam, jest zajęciem bardzo wyczerpującym. Codziennie życie dostarcza nam coraz to nowych tematów do analizy i gruntownego zgłębienia. Często zastanawiamy się, jakim to sposobem wyrazić napływające do świadomości wartkim strumieniem refleksje i przemyślenia. Pytamy: Jaki sposób będzie najlepszy i najbardziej adekwatny do zaistniałej sytuacji? Wiele osób ucieka w stronę muzyki, inni piszą wiersze. Miłośnicy malarstwa stwierdzą, iż tylko obraz jest prawdziwym zwierciadłem duszy. Osobiście próbowałem różnorakich chwytów, lecz jako że ani śpiewać ani malować zbytnio nie potrafię, a i romantyk ze mnie raczej kiepski, bardzo długa była moja droga do osiągnięcia upragnionego celu, a więc i odnalezienia właściwego środka przekazu myśli. Jednocześnie nie chciałem, aby pisanie moje było bezproduktywne i zakrawające o pustosłowie i grafomanię. Po cóż bowiem tworzyć utwory, dzieła czy arcydzieła i wsadzać je do zamkniętej przed chciwym okiem żądnego informacji świata szuflady? Raduje mnie fakt, iż ludzie czytają, zgłębiają i analizują teksty, podziwiają a także czerpią z nich to czego potrzebują - zupełnie jak ze źródła życia. Jak jednak pogodzić trafne ujęcie tematu, humorystyczny styl oraz działalność edukacyjną i wychowującą, w imię oświeceniowego doceo et dolcere, piętnującą ludzkie wady i przywary a zarazem napominającą i zwracającą uwagę na mniej pesymistyczne aspekty ludzkiej charakterologii? Odpowiedź jest jedna. Satyra.
Satyra jest gatunkiem literackim piętnującym lub ośmieszającym ukazywane w nim zjawiska - wady i przywary ludzkie, obyczaje, osoby, grupy i stosunki społeczne, postawy światopoglądowe, orientację polityczną, sposoby zachowań i konwencje kulturowe, prezentując je odbiorcy w krzywym zwierciadle w oparciu o niezawodne arkana pastiszu, parodii, persyflażu, palinodii, hiperboli, trawestacji, burleski, komizmu czy heroikomizmu. Dzieląc się zaś na społeczno-obyczajową, polityczną, osobistą, literacką lub - w innej typologii - satyrę konkretną i abstrakcyjną, bez wątpienia ułatwia satyrykom roztoczenie pełnego spektrum środków ośmieszających i wydrwiwających przedmioty ich satyrycznych sztychów, będących wszakże najlepszą bronią, jaką kiedykolwiek wykształciła literatura.
Wnioski z powyższej definicji, zgodnie zresztą z wyznacznikami satyry strawestowanej na potrzeby moich colloquicznych przemyśleń, wypływają w tak obfitej ilości, iż kryształowy flakonik do ich zbierania nijak wystarczyć nie może. Satyra, obok mojego ulubionego poematu heroikomicznego, będąc wykwintną, wyszukaną i ponadczasową w równym niemalże stopniu jak bolesną i przykrą dla oponentów jej autora, umożliwia zawoalowanie właściwej intencji utworu grubą warstwą cynizmu, szyderstwa i złośliwości - satyrycznej triady, znacznie bardziej bolesnej, niż jakakolwiek krytyka. A tym samym jest niepokonana, zwłaszcza, jeżeli jej przeciwnicy usiłują znaleźć jej słabe punkty właśnie na płaszczyźnie wspomnianej triady, o czym co poniektórzy czytelnicy "Satyrykonu", zwłaszcza wywodzący się z Liceum Sobieskiego, wiele mogą powiedzieć z autopsji.
Gdy tylko dowiedziałem się o istnieniu "Satyrykonu" (tutaj kłaniam się nisko szanownym założycielom i redakcji naczelnej) i zgłębiłem jego strukturę od razu poczułem, iż to jest właśnie moje przeznaczenie. Mój wstęp jest i tak zbyt przydługawy i urasta rozmiarami do pracy magisterskiej, a więc pokuszę się o swego rodzaju pointę i podsumowanie. Satyra jako najbardziej elastyczny i ekscentryczny zarazem, gatunek literacki został wybrany przez collegium redakcyjne Satyrykonu jako narzędzie walki z szarą codziennością i głupotą ludzi. O tym jak potężna jest to broń i jak wielkie spustoszenie potrafi poczynić w szeregach ewentualnego wroga, szanowny czytelnik przekona się dokonując regularnej lektury naszego elektronicznego czasopisma. Swoją twórczość na łamach "Satyrykonu" natomiast, pragnę zainaugurować w kolejnych częściach swojego diariusza, w znacznej mierze mieszczących przykre wrażenia, które dopadły mnie nagle, niczym nocna wichura o poranku, pewnego niby-wiosennego wieczoru... a dotyczące poziomu polskiej telewizji.
Doceń więc, Czytelniku, póki masz czas, me poświęcenie na potrzeby edytorskie niniejszego portalu satyrycznego, ot, choćby powracając do jego lektury za okrągły miesiąc. Dokonując zatem definitywnego zakończenia, pragnę pozdrowić wszystkich miłośników "Satyrykonu", oraz przekazać wyrazy współczucia dla wrogów, którzy zostaną zgładzeni dzięki Satyrze.
|